sobota, 30 kwietnia 2016

Postanawiam poprawę!

  Sami przyznacie - ostatnio trochę bloga zaniedbałam i nie będę się długo tłumaczyć, bo takowego tłumaczenia nie mam. Opuściłam się i w czytaniu, i w prowadzeniu KultuSarnie, ale postanawiam poprawę. I to taką prawdziwą poprawę :)

  •   Zaczęłam od rozbudowy zakładki O mnie/kontakt, więc zapraszam serdecznie :)
  •   Wracam wkrótce do mojej serii Interpretacyjnie, a na powrót planuję naprawdę świetny film.
  •   Jutro, lub jeszcze dziś pojawi się też nowa seria, w której to wasze zdanie będzie się liczyć, więc jeśli chcecie pomagać w tworzeniu bloga i macie własne zdanie na pewne tematy, zaglądajcie!
  •   Myślę też o założeniu strony na Facebooku, ale z tym jeszcze zobaczymy jak będzie.
  •   No i najważniejsze. Więcej książek. O wiele więcej. I filmów oczywiście. 

Obiecuję wam, że mimo tych zmian, nie zmieni się nigdy to, że pisać będę z pasją i humorem. Nie zabraknie też luźnych wpisów, bo cóż by to było za KultuSarnie?

Z nowymi więc siłami zabieram się do roboty, bo dużo jest czytania, pisania i oglądania, w końcu majóweczka tuż-tuż, a wolny czas trzeba dobrze spożytkować!

 





sobota, 23 kwietnia 2016

"Czekając na odkupienie" Katarzyna Łochowska RECENZJA


  Początek nie zapowiadał wybitnej książki. Ale zaufałam intuicji i opiniom i przebrnęłam przez parę pierwszych stron. Potem robiło się już coraz lepiej i ciekawiej, ale o szczegółach opowiem potem.

     
  Historia wcale nie banalna, ja się na taką przynajmniej nie natknęłam. Nasza młoda bohaterka, Cass, to imprezowiczka i buntowniczka. Pewnego dnia zostaje zgwałcona przez irygującego mężczyznę,przez co potem obiecała sobie "Nigdy więcej zielonych oczu". Zabiera potem pieniądze i ucieka z domu. W Nowym Orleanie poznaje nowych przyjaciół, chłopaka i znajduje pracę. Życie upływa jej beztrosko, do czasu, gdy zielonooki nieznajomy powraca.
Dzieją się coraz dziwniejsze rzeczy, bo dziewczyna nagle trafia do czasów Hunów, o których wiele wiedziała z lekcji historii. Żyjąc więc w roku 451, poznaje przyczynę dziwnych zawikłań czasoprzestrzeni. Okazuje się bowiem, że czeka na nią zemsta.

  O innowacyjnym pomyśle już wspomniałam, choć połączenie historii z fantastyka samo w sobie oryginalne nie jest. Jednak dobre połączenia zawsze się sprawdzą, a już na pewno wtedy, gdy zostaną prawidłowo przeprowadzone. A w tym przypadku tak było. Ciekawe przenikanie się dwu światów, a gdzieś w głębi książki fantastyka rodem z tajemniczych opowieści. Język adekwatny do naszej bohaterki, choć miejscami przypominał kiczowate wstawki w stylu Katarzyny Michalak. Nie zmienia to jednak faktu, że narracja to przede wszystkim rola młodej dziewczyny, a skąd biedna ma wziąć wyszukane słownictwo żyjąc z dnia na dzień i niczym się nie przejmując? Poza tym, ciekawy wątek dwóch głównych bohaterów, bo na tym książka się przecież opiera.
Zakończenie nie jest przewidywalne, jak w wielu tego typu książkach. Prawdę mówiąc miejscami nie można było odgadnąć co stanie się za dwie strony. Nie zmienia to faktu, że niedociągnięcia też tam znajdziemy. Fabuła lekko nuży i zamyka oczy, bo wartkość (jest takie słowo?) akcji potyka się kilka razy, a więc doskonała nie jest.

  A więc w ramach małego podsumowanka, książkę gorąco polecam, bo, mimo że mnie czytanie zajęło długo (czytam cztery książki na raz, brawo ja), to czyta się ją błyskawicznie, wciąga i pozostawia po sobie ślad.

Moja ocena: 7/10

Za ebookowy egzemplarz dziękuję wydawnictwu Psychoskok (gdyby nie współpraca, nie sięgnęłabym po tę książkę, a szkoda).


sobota, 16 kwietnia 2016

"Pachnidło. Historia pewnego mordercy" P. Suskind RECENZJA

  Wczoraj powinny być bookspiracje, ale że dawno nie było recenzji, poczekają dzień lub dwa. Dlatego zapraszam na recenzję przedziwnego Pachnidła urzekającego od pierwszej do ostatniej strony.


Kto z was oglądał film Amelia, wie co znaczy specyficzny francuski czarny humorek. Książka ta niesamowicie ten film mi właśnie przypomina, a to za sprawą, po pierwsze, tego humoru właśnie no i specyficznego i kontrowersyjnego języka. Cała książka to krótkie zdania, mało dialogów, dużo przemyśleń i wewnętrznych przemyśleń i obrazów bohatera. Nie każdemu może to odpowiadać, ale dla mnie to sztuka ogromna, a Suskind poradził sobie znakomicie.

Po tytule możemy się spodziewać krwistego kryminału, ale takowego nie dostaniemy. Tak naprawdę tylko jedno morderstwo zostało w książce opisane, bo większość fabuły skupia się na tym, co najważniejsze - zmyśle węchu. Bo wokół niego wszystko krąży, co autor daje nam łatwo zauważyć - każdy inny wątek kończony jest zaraz po tym, jak przestał mieć jakieś znaczenie dla bohatera. Szybko poznajemy końcówkę życia tej bezużytecznej postaci, po czym pozbywa się jej w iście Marquezowskim stylu. Bowiem Garcia Marquez wraz ze swymi Stoma latami samotności to autor, o którym myśli się przez całą książkę.

Przykład? Nie ma problemu.


Jak już wspomniałam, zamiast dialogów i bogatych dialogów dostajemy niesamowicie rozbudowany świat wewnętrzny. Siedzimy w głowie Jana Baptysty i nie mamy możliwości z niego uciec. Bohater to niesamowity człowiek, który czuje, widzi i żyje węchem i zapachami. Sam zapachu nie posiada, więc postanawia stworzyć woń doskonałą, pod wpływem której ludzie będą go wielbić i kochać, nie wiedząc do końca dlaczego. By stworzyć pachnidło doskonałe, potrzebuje najpiękniejszego zapachu świata - zapachu dziewicy.

Niesamowita opowieść o niezwykłości i o szaleństwie, którą naprawdę warto poznać, choćby ze względu na specyficzny język.
Poza tym, ekranizacja powieści jest doskonała. Doskonała pod względem odwzorowania książki. Na prawdę. Nie ma chyba innej takiej, co podałaby wszystkie wydarzenia dokładnie jak w pierwowzorze. Dlatego i film wam polecę (pod tym samym tytułem), bo mnie zachwycił i oczarował.

Moja ocena: 8/10




piątek, 8 kwietnia 2016

Bookspiracje #3

 No i już trzecie bookspiracje. Drugie w tym tygodniu, bo jedne pojawiły się dzięki zrządzeniom losu w środę (nie wtorek, nie słuchajcie mnie).
Korzystam również z sugestii wstawiania większej ilości obrazków. Nie ma problemu, więcej książkowej miłości ode mnie do was.



 






 

 




Z pozdrowieniami dla Asi i Oktawiana Augusta (jej kota)

A jutro zapraszam już na recenzję "Pachnidła", wraz z porównaniem filmowym.
No i zabieram się za "Metro 2033", nie mogę się doczekać!

środa, 6 kwietnia 2016

Bookspiracje #2

 O, NIE! Bookspiracje nie w piątek, a wtorek, ale musicie mi wybaczyć. A raczej mojemu bratu. Zalał router colą. Nie miałam internetu. Spójrzcie na to z dobrzej strony, będą dwa bookspiracyjne posty w tygodniu!

 


 

 

(nic do ebooków nie mam, ale wiecie, to tylko symbol technologii)