niedziela, 27 sierpnia 2017

Więcej mnie samej w blogu | Nie tylko kultura


Hej, hej... no właśnie. Witam dzisiaj wszystkich.
Z góry ostrzegam, że będzie to post zapewne długi i (dla mnie) emocjonalny. Będzie bowiem dotyczył przyszłości mojego bloga. Tak, znowu. Ale tym razem wprowadzę bardzo znaczące zmiany.

Z początku myślałam nad jakimś chwytliwym, może nawet "clickbaitowym" tytułem, ale doszłam do wniosku... po co? To i tak post skierowany dla tej nielicznej grupki osób, którzy stale tego bloga czytają i to mimo kompletnego braku systematyczności.
Bo zaczęłam go pisać z myślą o recenzjach. Miały pomóc mi w czytaniu większej ilości książek i oglądania filmów. Ale wiecie, jak to bywa. Okazało się, że mam do powiedzenia (a właściwie napisania) o kulturze o wiele więcej. Recenzje to było znacznie za mało, bo dyskutować, analizować i ogólnie gadać bardzo lubię. I tak zaczęły pojawiać się kolejne serie. Często zdarzało się tak, że je zaczynałam, ale miałam problem z kończeniem. Bo jestem jednak osobą spontaniczną i piszę to, co mi w głowie siedzi. Dlatego stwierdzam teraz bez bicia, ale za to z ręką pokornie przyłożoną do piersi, że to był błąd. Blog miał pomagać mi w systematyczności, ale przecież nic na siłę, prawda? Niby oczywiste, ale ja narzucałam sobie presję. Stawiałam poprzeczki, których nie byłam w stanie przeskoczyć. Zauważyłam to po pewnym czasie, pisząc post mówiący o tym, że nie będzie się na tym blogu wiele działo.
Ostatni post pojawił się równo miesiąc temu, ale miałam okres, gdy nie powstawało kompletnie nic produktywnego przez dwa miesiące. A wcześniej? Posty pisane bardzo na siłę. Później zresztą też. Pamiętacie KULTURALNE GUILTY PLEASURE? Wyświetleń miał sporo, ale jestem pewna, że czytanie go to męka. Nie usunę go, byście sami mogli się o tym przekonać. To był pierwszy post od miesiąca. Napisałam go, by czymś ten blog zapełnić. Przepraszam was za to, bo to było bardzo nie fair.
Jak już wspomniałam, blog powstał z pewnej przyczyny. Chciałam po prostu przygotować się w ten sposób do matury. Czy się udało? Myślę, że tak. Mam teraz bardzo niekulturowy okres. Prawie nic nie czytam, oglądam mało filmów. Ciągle są wymówki. A ja po prostu nie mam na to ochoty. Czy zdarza się to każdemu? Myślę, że tak. Postaram się sobie z tym poradzić, ale nigdy więcej nie zrobię nic na siłę. Jestem wtedy nieszczera z samą sobą, ale i wami. A wam chcę poświęcić ten właśnie akapit. Zakładałam na początku, że tego bloga nikt nie przeczyta. Udostępniać posty zaczęłam dopiero po pewnym czasie, przez co przybyło sporo czytelników. Pisanie bloga to moje hobby, ale gdy teraz o tym myślę, nie miałoby sensu, gdyby nie wy, którzy to czytacie. Jeśli ciągle we mnie wierzycie, dziękuję! Bo wiem, że są osoby, które prawie każdy post czytają i komentują. Jeśli to ty, wiedz, że jestem wdzięczna. Bo to niesamowite uczucie, gdy setki osób czytają te kilkadziesiąt zdań, które mam na dany temat do powiedzenia. Poważnie. Większość z was to również blogerzy, więc wiecie, o czym mówię. Komentarze utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie robię tego tylko dla siebie i nie jest to nic nie znaczące pisanie. Bo wiecie co? Może i nie jestem kompetentna. Może nie mam wiedzy uniwersyteckiej, może nie znam motywu czy gatunku od samych jego początków. Ale nie zgadzam się z tym, że nie mam prawa wypowiadać się o kulturze. Ona jest dla każdego. A człowiek ma wolny wybór: może czytać opinie uznanych recenzentów po szkole wyższej i kursach, a może czytać mnie i każdego z innych blogerów. Bo możemy pisać to, na co mamy ochotę i możemy wyrażać własną opinię, z którą albo ktoś się zgodzi albo nie. Okej, wybiegam z złe rejony. Podsumowując tę część mojego tekstu - dziękuję. Jeśli chcecie, odezwijcie się prywatnie, jak to już miało miejsce. To wiele dla mnie znaczy!

A teraz przejdźmy do rzeczy. Mój blog przejdzie zmianę. To znaczy nie do końca wizualnie, bo podoba mi się taki, jaki jest. Zmieni się to, że nie będzie to blog WYŁĄCZNIE o kulturze. To znaczy nie będą to tylko tematy książkowe i filmowe. Potrzebuję odskoczni. Mam tyle rzeczy do powiedzenia, a nie wiem, komu je powiedzieć. Zostajecie więc wybrani.
Jeśli jesteście tu, bo liczycie na kulturę sensu stricto - niestety, muszę was pożegnać.
Nie martwcie się. Nie oszalałam kompletnie, więc postów modowych, urodowych i innych takich tu nie będzie, bo to nie moja działka. Chcę po prostu, by blog był bardziej... mój. Będę pisać to, co chcę. To, co pojawi się w mojej głowie i czym będę chciała się podzielić. Nie obiecuję, że zawsze będzie bardzo zabawnie, bo skłamałabym. Następny post, który pojawi się tuż po tym, będzie dla mnie ważny i emocjonalny bardziej niż ten. Rozumiem, jeśli teraz odejdziecie. Ale ucieszę się, gdy zostaniecie, tak samo jak ucieszę się, gdy miejsce przy mojej mównicy zajmą inni. Bądźcie więc, proszę, mili i zróbcie im trochę miejsca. Nie musicie mnie zostawiać, zmieścimy się tu wszyscy! Oczywiście wygłaszam wszystko na placu publicznym, więc sami możecie wybrać, czego będziecie słuchać, a co lepiej ominąć. Dlatego przecież spektakle mają swoje tytuł i opis! Nie bójcie się więc, a jedynie czytajcie to, co was interesuje. Oto przecież chodzi!
Nazwa zostaje. Oczywista oczywistość. Opisuje mnie jak mało co, bo kultura to chyba największa część mojego serca. Za to zmieni się opis właśnie, zakładka O MNIE. Gdy to czytacie, właściwie to już się zmieniła.
Niezwykle cieszę się, że w końcu to będzie takie moje własne forum romanum. I że nie będę miała obaw przed wrzuceniem czegoś, co z kulturą związane nie jest.

Okej, jeszcze kilka spraw organizacyjnych.
Mam zamiar założyć fanpage, albo jakąś grupę na Facebooku. Po to, by mieć z wami bliższy kontakt i dzielić się tym, co przyciągnie moją uwagę.Taka grupa kulturalnych i sic! kulturowych osób ciekawych świata i lubiących memy z kotami mówiącymi po śląsku. Sami rozumiecie. Muszą być jakieś kryteria. Jeśli dotrwaliście aż tu, piszcie koniecznie, czy też lubicie takie memy!

Uff. Kamień z serca. Poważnie. Ciekawi mnie, jak na to zareagujecie. Dziękuję po raz kolejny, a jeszcze jeden, jeśli przeczytaliście to od deski do deski. Bo to nie lada sztuka! Mam już w głowie dwa posty, za które zabieram się już teraz.
Pozostaje mi jeszcze znalezienie obrazka na miniaturkę, więc nie zdziwcie się, że pod spodem jest jakaś grafika. No muszę to gdzieś wcisnąć!
Trochę się rozkleiłam. Zaczynam być za bardzo emocjonalna. A może to The Globalist lecące w tle?
Hejo!

Zapraszam was jeszcze na moje dwa instagramy!
kultusarnie: mój typowy bookstagram (klik!)
chaskiel.rozewicza: ładne zdjęcia mojego autorstwa z wierszami zamiast opisu. zazwyczaj (klik!)
No i Snapchat! - kultusarnieblog


zdjęcie z instagrama chaskiel.rozewicza