http://kultusarnie.blogspot.com/http://kultusarnie.blogspot.com/p/o-mnie.html


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 listopada 2015

"Przekraczając granice" - autobiografia Luisa Suareza

"W tej książce Luis Suárez po raz pierwszy szczerze opowiada o swojej niezwykłej karierze. Mówi o tym, jak z ulicznego dzieciaka stał się jednym z najskuteczniejszych napastników świata. I tłumaczy, że to nieustępliwy charakter doprowadza go do przekraczania granic.
Nie tylko tych piłkarskich…"


  Ogromnie się cieszę, że mogłam tę książkę przeczytać. Jestem wielką fanką FC Barcelony, a o samym Suarezie słyszałam jeszcze dwa lata przed jego transferem do Dumy Katalonii. Było to spowodowane głównie jego stadionowymi wybrykami, w końcu nie codziennie słyszy się o gryzącym piłkarzy Urugwajczyku, który na dodatek kłóci się z arbitrami lub wybija ręką piłkę na mundialu. 

Przekraczając granice pozwala poznać Luisa nie tylko z tej "gorszej" strony, lecz także jako zagubionego kiedyś dzieciaka, który ledwo radził sobie ze szkołą, nie chodził na treningi i starał się z całych sił, by dostać pieniądze na autobus do Sofi. Gdyby nie ona, Luis skończyłby zupełnie inaczej, nie zostałby na pewno piłkarzem za wszelką cenę łaknącym wygranej. 
Tu mamy poniekąd rozwiązanie jego wybryków. Były spowodowane ogromnymi emocjami, które Suarez odczuwał przez cały mecz, a już w szczególności w momentach, gdy wygrana była zagrożona. 

Sama książka jest naprawdę bardzo ciekawa, Suarez nie przynudza, wiele wyjaśnia. Ja bardzo się wciągnęłam w tę autobiografię, tym bardziej, że mówi o tematach, które mnie interesują. Ale uważam, że nawet dla tych, którzy fanami futbolu nie są, książka spodoba się bardzo, bo pokazuje prawdziwą miłość, dążenie do perfekcji i ciągłe stawanie się coraz lepszym. Powiem szczerze, że najbardziej zabrakło mi relacji z samej Barcelony, ale za to autora oceniać nie można, bo znajdował się tam zaledwie kilka miesięcy w momencie pisania książki. Potem okazało się, ze to właściwy człowiek na właściwym miejscu, a Barcelona zyskała na takim zawodniku.




Plusy:
+ czyta się książkę naprawdę szybko
+ Suarez w żadnym wypadku nie przynudza, każdy fakt w książce jest potrzebny

+ wyjaśnienie wielu "wybryków" piłkarza to nie lada gratka dla fanów futbolu
+ świetne połączenie opowieści o piłce, rodzinie i przyjaciołach
+ książka momentami była przezabawna, śmiałam się w głos

Minusy:
brak  


Moja ocena:
9/10 (czemu nie 10? Po prostu są książki, które na tę ocenę zasługują o wiele bardziej)

*za udostępnienie egzemplarza dziękuję wydawnictwu Sine qua non*

Książka bierze udział w akcji Czytam nie tylko Amerykanów 

niedziela, 8 listopada 2015

Carlos Ruiz Zafón, czarne motyle i enigmatyczna "Marina"

    O Zafónie czytałam wiele dobrego. Dotyczyło to przede wszystkim "Cienia wiatru", który chciałam przeczytać już dawno temu. Jednak - zgodnie z moją zasadą - nie czytam czegoś, czym zachwyca się pół świata. Tak było i z tą książką.
  Po spontanicznej "wycieczce" do szkolnej biblioteki, moje przeglądające półki oczy zatrzymały się na jednym nazwisku. Zafón. Tytuł brzmiał "Marina". Wzięłam książkę bez wahania, nie czytając nawet opisu.
San początek mówił mi, że książka będzie wspaniała. Pierwszego wrażenia nie wyparłam się przez ani jeden moment.


Barcelona. Rok 1979. Młodego Óskara jakaś niepohamowana siła wpycha do starego, opuszczonego z pozoru pałacyku. Tam poznaje później Marinę. Ciekawość tych dwojga będzie miała ogromy wpływ na  resztę ich życia. Wszystko to za sprawą tajemniczej kobiety w czerni pojawiającej się co miesiąc na starym, barcelońskim cmentarzu i odwiedzającej bezimienny grób ze znakiem czarnego motyla, który nie da przyjaciołom o sobie zapomnieć już nigdy.

Gdyby nie całkiem prawdziwa i realna Barcelona, pomyślałabym, że powieść ma miejsce w innym, odległym świecie. Nieprawdopodobna historia, która wciąga w swój świat tak, jakby rozgrywała się na naszych oczach.

Trudno mi napisać coś więcej. Ta książka jest naprawdę dobra, kryje piękną historię, raz nawet po moich policzkach spłynęły łzy.
Niesamowicie się cieszę, że mogę to w końcu napisać: Dobra robota, Zafón!

Plusy:
+ piękna historia, którą czyta się błyskawicznie
+ tajemnica, której odkrycie wymaga czytania dokładnego i do samego końca; czasem martwiłam się, że nie wyjaśniono mi niektórych kwestii, ale chwilę później dostawałam już na nie odpowiedź
+ ciekawa budowa; lubię historie w formie retrospekcji
+ genialne pomieszanie realnej Barcelony z fikcją literacką
+ budowanie atmosfery i emocji na naprawdę dobrym poziomie


Minusy:
brak

Moja ocena:
10/10

Książka bierze udział w akcji "Czytam nie tylko amerykanów"



poniedziałek, 10 sierpnia 2015

"Bezdomna" - Katarzyna Michalak

    Zaczynają się recenzenckie schody. Książka, której nie da się tak po prostu przypisać do którejkolwiek z liczb mojego kryterium, czyli typowego ".../10". Bardzo, naprawdę bardzo chciałabym ocenić tę książkę pozytywnie, ale sumienie nie dałoby mi żyć spokojnie.
    Główną bohaterkę książki, tytułową Bezdomną (Kingę Król) poznajemy w noc wigilijną, gdy postanawia raz na zawsze ze sobą skończyć. Odkładanie przez naprawdę długi czas psychotropy połączone z kradzionym alkoholem mają jej w tym pomóc. Zastanawiające może być, czemu w ogóle chce to zrobić. Czy to z powodu cierpienia towarzyszącego życiu na ulicy, bo w końcu co to za życie, czy może czegoś innego, zupełnie niezwiązanego z jej pozycją, bądź co bądź, społeczną. W popełnieniu samobójstwa przeszkadza jej jednak kot, z którym zatrzasnęła się ona w śmietniku. Ostatkiem sił chce pomóc mu w wydostaniu się na wolność, lecz ten zostaje i... przyciąga niespodziewanego zupełnie o tej porze gościa. Aśka Reszka. Kinga doskonale ją znała, nienawidziła jej, a ta nie miała pojęcia kim jest Bezdomna. Zaprosiła ją więc do domu, przydało się w końcu wolne miejsce przy stole wigilijnym.
    Książka poruszająca naprawdę poważne problemy, lecz jakże tu pisać o nich w sposób tak naiwny, niewyczerpujący tematu, tak stereotypowy. A propos tego ostatniego - na książce powinno widnieć ostrzeżenie: "UWAGA! STEREOTYPY". Być może autorka nie miała tego w zamiarze, niewykluczone nawet, że chciała pokazać ludzi bezdomnych jako niekoniecznie tych, którzy sobie takie życie wybrali, matki zabijające swoje dzieci jako kogoś, kogo nie można usprawiedliwić, a dziennikarzy jako wredne szuje i hieny, ale wyszło naprawdę zupełnie przeciwnie. Stereotypy powiela się w tej książce na każdym kroku. Gruba, wredna dziennikarka , bezdomna dzieciobójczyni i oczywiście seksistowskie "każdy facet to zboczona świnia". Pisanie o ważnych rzeczach i wielkich problemach wymaga zgłębienia tematu, zrozumienia go i przede wszystkim dobrego przekazania czytelnikowi, bo zbyt powierzchowne (a czasem wręcz niegrzeczne) przytoczenie postaci która jest ucieleśnieniem jakichś konkretnych zachowań, reakcji czy problemów, może skończyć się złym tego odebraniem (jak w moim przypadku) i niechęcią wobec nie tylko samych postaci, ale i w pewnym sensie autorki.
    Nie każdemu może się spodobać rodzaj tandetnego i nieśmiesznego humoru typu "Tysiąc znajomych na facebooku, a wigilia z Polsatem", jakieś dziwne nazywanie byłych facetów, dialogowe monologi, które nie są wprawdzie ani dialogiem, ani monologiem. W książce występuje też niezliczona ilość przekleństw. Można pomyśleć "To opowieść o nieszczęśliwych kobietach! Są pijane! Mogą przeklinać!". Oczywiście, mogą. Ale dlaczego aż tyle? Nie dało się zapisać tego w inny sposób? Ogólnie styl pisania mi się nie spodobał. Było to coś na pograniczu tandety, monologu gimnazjalistki i czegoś jeszcze dziwniejszego. Renomowana, zapraszana na salony dziennikarka mówiąca takim własnie językiem nie robiła pozytywnego wrażenia.
    Negatywów jest o wiele więcej, lecz, jeśli chcesz (nie, nie nie!), możesz poszukać ich sam(a), ja już nie mam na to ani siły, ani ochoty. W wielkim skrócie - nie polecam tej książki nikomu. No, chyba że poszukujecie powodu do nie tyle śmiechu, co zażenowania.


Plusy:
+ książka z pomysłem
+ poruszenie ważnych kwestii i problemów aktualnych do dziś
+ lekturę szybko się czyta

Minusy:
- nieciekawy, a wręcz odrzucający styl pisania
- dużo przekleństw i mowy sztucznie stylizowanej na potoczną
- niewyraziste postacie stworzone bez pomysłu
- tandetny i nieśmieszny humor
- wiele wykluczających się cech, sytuacji itp.
- nieciekawe i naiwne zakończenie
- powielanie stereotypów
-  niewyczerpanie przedstawionych tematów i problemów społecznych
- byle jaki i niepoprawny język

Dodatkowe uwagi:
- Blog autorki: kilk
- powieść otrzymała wyróżnienie jury w konkursie na Najlepszą książkę na lato 2013 w kategorii powieści obyczajowych

Moja ocena:
2/10


Książka bierze udział w akcji "Polacy nie gęsi"
"Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka. 
Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń. 
Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan? 
Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić. 
Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę? 
Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta?"