http://kultusarnie.blogspot.com/http://kultusarnie.blogspot.com/p/o-mnie.html


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antyutopia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 marca 2016

"Futu.re" D. Glukhovsky: nieśmiertelność niesie śmierć

  Z takimi książkami to jest tak, że nigdy nie wiem, jak mam zacząć. Takimi, czyli świetnymi. Bo znowu, jak po Ostatecznych [recenzja] nie mogę się pozbierać. Przecieram oczy (z niewyspania), spoglądam na okładkę i chyba już wiem.

Zacznę więc od tego, że jest piękna. Okładka. O niej na razie chcę powiedzieć. Przerażająca i intrygująca. Gdy wiemy już, kto maskę Apolla nosi, przerażająca staje się jeszcze bardziej. Pod nią może być każdy. Może się uśmiechać lub bać, a ja tego nie zobaczę. On jest Nieśmiertelny. Ja nie. To chyba dobrze, teraz już wiem. Ileż to razy marzyłam o tym, by nigdy się nie zestarzeć, nigdy nie zachorować i żyć wiecznie? Wielu z nas tak myślało. Mało komu przyjdzie jednak do głowy, jakie może mieć to konsekwencje. Nasze życie warte byłoby śmierci milionów innych. Polityka rządząca naszym życiem. Ha! Cóż to jednak za życie? Łykanie codziennie tej samej dawki tabletek, by nic nie czuć, niczego nie widzieć, zasnąć w spokoju. Obudzić następnego dnia i wmawiać sobie, że jest się szczęśliwym. Bo kłamstwa z ogromnych ekranów są tak parszywe, że sami w nie wierzymy. Sami wierzymy w stworzone przez nas kłamstwo. Czytaliście Rok 1984 [recenzja]? Cholera, ile tej książki znalazłam w Futu.re!

Świat nie ogranicza się już do kilkudziesięciometrowych budynków. Świat zdetronizował Boga i zajął jego miejsce. Teraz to ludzie panują w niebie i obłokach. Nigdzie indziej nie ma bowiem miejsca. Europa jest przeludniona. A Nieśmiertelni w maskach greckiego bóstwa skażą na śmierć każdego, kto nielegalnie postanowi liczbę ludności zwiększyć. Dzieci są bowiem czymś zakazanym. Ludzie skazani są na wieczną samotność, chyba że zdecydują się dziecko posiadać. Wtedy trzeba zneutralizować różnicę. Jednemu rodzicowi wstrzykuje się wirus starości. W dziesięć lat będzie już martwy. Stary, pomarszczony, brzydki i martwy. Bo tak nakazuje prawo. Na najbardziej ucywilizowanym kontynencie. Europie. Nieśmiertelność dla wszystkich! Dajemy wam życie, wieczne życie! Niewdzięczni przestępcy! Wasze dzieci będą pluły wam w twarz! Nigdy ich nie poznacie! Drodzy obywatele Europy. Tu panuje wolność, cywilizacja i równość. To kraj idealny.

Glukhovsky stworzył doskonale dopracowany świat. Świat pozornie piękny i doskonały. Bo jakże ciężko jest oceniać i zabijać tych, na których miejscu nigdy nie byłeś. A być przecież możesz. Ty, homo ultimus możesz starzeć się z każdą sekundą, kryjąc się ze swoim dzieckiem przed ślepymi oczami Nieśmiertelnych.
Ta książka zalecana jest osobom pełnoletnim. Dlaczego? Pomijając brutalne sceny seksu i gwałtów, nie każdy człowiek będzie w stanie pojąć wszystkie zawarte w tej książce rzeczy. I te przenośne, i dosłowne. Bo wiedza sama w sobie przydaje się w czytaniu Futu.re, tak po prostu. I trzeba być odpornym. Na wiele rzeczy. Na radykalne poglądy, na kontrowersje, na dyskusje religijne.

Nie wiem, co więcej mam napisać. Kolejna książka, po której płakałam przeklinając całe społeczeństwo, którego przecież częścią jestem.
Kończy się ona słowami nie KONIEC, a POCZĄTEK. Istnieją spekulacje, że pojawi się kolejna część. Zapewne wybuchnie woja domowa, zapewne ludzie poświęcą swe życie dla czegoś, czemu są przeciwni. Bez swojej zgody, ale dla swojego dobra. Nie wiem, czy chcę tej kontynuacji. Nawet jeśli się pojawi, zostawię dla siebie własne dokończenie historii i jej nie przeczytam, bo zepsuje zapewne moją wizję.

Moja ocena: 10/10
Przesadzam? Być może. Są w niej błędy? Być może. Nie znam się na książkach? Być może.
Ale co z tego, skoro ta recenzja jest tylko moja. Książka - tylko moja. Wrażenia i uczucia - tylko moje. I ta ocena jest tylko moja. Kocham tę książkę i dziękuję tej książce. Za to, że zaprzątała mi myśli i nie dawała spać. Za to, że uczy umierać. Ale śmierć jest konieczna, by żyć.

niedziela, 18 października 2015

George'a Orwella "Rok 1984"

- Czy Wielki Brat istnieje?
- Oczywiście, że istnieje. Partia istnieje, a Wielki Brat to ucieleśnienie Partii. 
- Czy istnieje w ten sam sposób co ja? 
- Ty nie istniejesz.

  Już jakiś czas zbieram się do napisania tej recenzji. Zastanawiałam się, czy w ogóle ją napisać, bo jest to książka, której nie da się po prostu opisać paroma zdaniami, a opinii wyrazić jakimikolwiek zlepkami liter.
  To moja pierwsza antyutopia (czy ostatnia - nie wiem), więc musiałam użyć wszystkich zmysłów, by się na niej skupić i nie pominąć żadnego faktu.
 Fabuły nie ma sensu opisywać, nie da się zrobić tego w ten sposób, by zawrzeć w niej wszystkie potrzebne informacje i nie zdradzić jej z dużo. Dlatego odsyłam was do opisu na portalu lubimyczytać.pl  (klik)

  Wystarczy spojrzeć na wydarzenia dziejące się w Rosji, na Ukrainie - to tylko najbliższe z przykładów. Czyż mało jest na świecie miejsc, w których coś takiego jak "wolność słowa" nie istnieje? Pragnienie władzy doprowadza do czynów brutalnych, iście nieludzkich. I to właśnie władza jest ciągłym motywem antyutopii Orwella. 
 Bóg to władza, Oni mają władzę, Oni są Bogiem, Oni rządzą światem, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Ludzie są tylko narzędziem w tworzeniu wielkiego, niezniszczalnego mocarstwa. 


  Po stu osiemdziesięciu stronach poszłam do mamy i powiedziałam jej, że książka jest ciekawa, ale nie rozumiem, czemu ludzie nie mogli po niej spać nocami. Chwilę później żałowałam, że powiedziałam te słowa.
Czułam, że mój umysł przeszywają nieodparte argumenty, moje słowa zatrzymuje niewidzialna tarcza pewności, że każde moje przekonanie jest śmieszne, że wcale nie istnieje. Poczułam obawę, że każde moje wspomnienie jest kłamstwem, że cała przeszłość jest równie zmienna, jak przyszłość. Że można sprawić, że to, co stało się wczoraj, mogło wcale nie istnieć. Śmieszne i banalne? Bynajmniej. 
  Po jakimś już czasie wiem, że gdybym książkę przestała czytać sto stron przed jej końcem, żałowałabym. W jednej chwili zmieniło się wszystko, niewyjaśnione kwestie nagle odnalazły odpowiedzi, wszystko stało się zupełnie czymś innym, niż było chwilę temu.

Nie będę oceniać tej książki w kategoriach plusów i minusów, bo mija się to z celem. Książka minusów nie ma żadnych. A zaletą jest samo istnienie "Roku 1984". 

Ocena ogólna? Wbrew prawom matematyki - 11/10
Bo przecież dwa plus dwa nie zawsze równa się cztery. 


*Książka bierze udział w akcji "Czytam nie tylko Amerykanów" *