niedziela, 18 października 2015

George'a Orwella "Rok 1984"

- Czy Wielki Brat istnieje?
- Oczywiście, że istnieje. Partia istnieje, a Wielki Brat to ucieleśnienie Partii. 
- Czy istnieje w ten sam sposób co ja? 
- Ty nie istniejesz.

  Już jakiś czas zbieram się do napisania tej recenzji. Zastanawiałam się, czy w ogóle ją napisać, bo jest to książka, której nie da się po prostu opisać paroma zdaniami, a opinii wyrazić jakimikolwiek zlepkami liter.
  To moja pierwsza antyutopia (czy ostatnia - nie wiem), więc musiałam użyć wszystkich zmysłów, by się na niej skupić i nie pominąć żadnego faktu.
 Fabuły nie ma sensu opisywać, nie da się zrobić tego w ten sposób, by zawrzeć w niej wszystkie potrzebne informacje i nie zdradzić jej z dużo. Dlatego odsyłam was do opisu na portalu lubimyczytać.pl  (klik)

  Wystarczy spojrzeć na wydarzenia dziejące się w Rosji, na Ukrainie - to tylko najbliższe z przykładów. Czyż mało jest na świecie miejsc, w których coś takiego jak "wolność słowa" nie istnieje? Pragnienie władzy doprowadza do czynów brutalnych, iście nieludzkich. I to właśnie władza jest ciągłym motywem antyutopii Orwella. 
 Bóg to władza, Oni mają władzę, Oni są Bogiem, Oni rządzą światem, przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. Ludzie są tylko narzędziem w tworzeniu wielkiego, niezniszczalnego mocarstwa. 


  Po stu osiemdziesięciu stronach poszłam do mamy i powiedziałam jej, że książka jest ciekawa, ale nie rozumiem, czemu ludzie nie mogli po niej spać nocami. Chwilę później żałowałam, że powiedziałam te słowa.
Czułam, że mój umysł przeszywają nieodparte argumenty, moje słowa zatrzymuje niewidzialna tarcza pewności, że każde moje przekonanie jest śmieszne, że wcale nie istnieje. Poczułam obawę, że każde moje wspomnienie jest kłamstwem, że cała przeszłość jest równie zmienna, jak przyszłość. Że można sprawić, że to, co stało się wczoraj, mogło wcale nie istnieć. Śmieszne i banalne? Bynajmniej. 
  Po jakimś już czasie wiem, że gdybym książkę przestała czytać sto stron przed jej końcem, żałowałabym. W jednej chwili zmieniło się wszystko, niewyjaśnione kwestie nagle odnalazły odpowiedzi, wszystko stało się zupełnie czymś innym, niż było chwilę temu.

Nie będę oceniać tej książki w kategoriach plusów i minusów, bo mija się to z celem. Książka minusów nie ma żadnych. A zaletą jest samo istnienie "Roku 1984". 

Ocena ogólna? Wbrew prawom matematyki - 11/10
Bo przecież dwa plus dwa nie zawsze równa się cztery. 


*Książka bierze udział w akcji "Czytam nie tylko Amerykanów" *