poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Interpretacyjnie: "Katedra" - Tomasz Bagiński

   
 Uwielbiam filmy krótkometrażowe, a wszystko zaczęło się od "Sztuki latania". Autorem jest Tomek Bagiński, człowiek naprawdę niesamowity, wszystko, co tworzy jest na bardzo wysokim jakościowo poziomie, biorąc dodatkowo pod uwagę lata powstawania jego dzieł. Ale dziś mowa o "Katedrze", czyli filmie, który jest najtrudniejszym ze wszystkich, które widziałam. Obejrzałam do co najmniej dziesięć razy i nie jestem pewna tego, co o nim sądzę. Jednak pragnę podzielić się z tobą moją własną interpretacją tego dzieła. Jest ona niepełna i gdy tylko zauważę coś nowego, dopiszę to tu. Ach, i obejrzyj ten film, jest przecudowny i arcytrudny.



Na pewnej planecie, na której wiemy tylko, że znajduje się katedra, pojawia się tajemniczy Wędrowiec.


katedra - miejsce, gdzie fundamentami i kolumnami wspierającymi są ludzie, a w każdym razie twory człowiekopodobne; uśmiechają się, bo wiedzą, co spotka Wędrowca, oni już przez to przeszli; katedra jest po prostu życiem - mroczne korytarze to metafora naszej podróży przez linię życia

ogień - Wędrowiec niesie ze sobą ogień, co symbolizuje oczywiście poszukiwanie drogi; ogień pomaga się bohaterowi odnaleźć w katedrze oświetlając drogę

laska - symbol starości; laskę Wędrowiec dostaje dopiero na końcu drogi, czyli końcu życia - okresie, gdy nie jest już młodym człowiekiem

Wędrowiec - oczywiście symbol zwykłego człowieka; nasz homo viator to każdy z nas - podróżą jest nasze życie

Teraz pora wyjaśnić, o co chodzi ze sceną końcową. Wydaje mi się, że gdy przyjdzie na nas czas (tego symbolem jest wyjście słońca ) po prostu umieramy. Ale nasze poprzednie życie może złożyć się tak, że coś po sobie zostawiamy. Tworzymy ten świat. Nasze życie może być legendą, drogą, może prowadzić innych w ich drodze.

Interpretacja może i krótka, ale sądzę, że każdy rozumie, co miałam na myśli. Dziękuję ci za przeczytanie i pamiętaj o obejrzeniu filmu!