http://kultusarnie.blogspot.com/http://kultusarnie.blogspot.com/p/o-mnie.html


Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 stycznia 2018

KULTURALNE PODSUMOWANIE 2017 + POSTANOWIENIA 2018



Hej, hej kulturoholicy! Wiem, nikt nie wierzy, że to ja. Minęły już ponad 4 miesiące, ale przez to moje podsumowanie będzie ciekawsze!
Piszę na znienawidzonym przeze mnie wynalazku, czyli laptopie. Ach, tęsknię za normalnym komputerem...
Podaję wam playlistę do przesłuchania w tle i jedziemy!


I. O BLOGU I O TYM, ŻE GO PRAKTYCZNIE NIE MA
W poprzednim poście tłumaczyłam wam, co się dzieje i dlaczego tak jest. Trochę tłumaczę się brakiem czasu, trochę Nieproszonymi (swoją drogą niedługo powinien pojawić się tam mój post o Glukhovskym). Ale prawda jest taka, że nie miałam tak naprawdę o czym pisać. Zawiodłam sama siebie, ale w tym roku zamierzam to poprawić. Ale o tym później.

II. O CINEMA UNLIMITED
Teraz będzie o czymś dobrym. O czymś, co zaczęłam dopiero we wrześniu, a zamierzam kontynuować przez następne lata (albo do czasu gdy wydam wszystkie pieniądze na jedzenie i kocyki). Cinema City nie było w moim rodzinnym mieście, więc nie miałam szansy z Unlimited nawet skorzystać. Nie pamiętam, gdzie o tym usłyszałam, ale było to dawno temu. W Suwałkach na bilety do kina wydawałam miesięcznie średnio 200 zł. Sporo, wiem. Ale lubię chodzić do kina, a niektóre filmy warto zobaczyć więcej niż raz. A bilety nie są tanie... Chyba, że masz Unlimited i płacisz 52 złote, po czym chodzisz do kina kiedy i gdzie chcesz. Jeśli brzmi to jak tania reklama, super. Bo w sumie nią jest. Właściwie to nawet nie tania, a darmowa, a CC nie ma o niej zielonego pojęcia. Do rzeczy. Od września do stycznia byłam w kinie 34 razy, z czego 32 to z kartą CU. Dwa inne to "Day of the Gusano", który grany był tylko w Multikinie oraz "Star Wars", na które poszłam z bratem w Suwałkach. I gdyby nie ta karta nie zobaczyłabym zapewne filmu "The Square", na który poszłam w sumie przypadkiem, po pracy.

III. O PRZECZYTANYCH KSIĄŻKACH; JAKICHŚ CZTERECH
Jakby się nad tym zastanowić, to serio tak było. Policzmy: "Zabić drozda", po raz siódmy "Ostateczni", kolejna część "Młodego samuraja"... I to chyba tyle. Okłamałam was, to były 3 książki. I jakieś dziesięć zaczętych, których do teraz przeczytać nie mogę. Aktualnie najbardziej skupiam się na "Czasie Zmierzchu", a skoro Glukhovsky mi nie idzie, to coś jest poważnie nie tak. Dlatego przemilczmy temat książek, ale przy Dmitriju pozostańmy...

IV. O SPOTKANIU Z GLUKHOVSKYM
Okej, to jeden z rzeczy, które wykreślam z mojej niefizycznej listy marzeń. Ciągle się z nim mijałam. Pojechałam dla niego do Warszawy, a on nie przybył. Gdy on był w stolicy, ja mieszkałam w Anglii. Gdy ogłosił, że jego nowa książka jest już napisana, wiedziałam. Czekałam na informacje dotyczące spotkań autorskich nie w Warszawie, a w ogóle w Polsce. To był pewniak, Polska kocha Glukhovskiego. A on widocznie kocha nas (no i kasę, ale to oczywiste), więc zrobił niezłą turę po naszym kraju. Był i w stolicy, więc skorzystałam z, jak dla mnie, jednej na milion okazji i poszłam. To niesamowite uczucie zobaczyć na żywo człowieka, który napisał twoje ukochane książki. Co tam zobaczyć! Porozmawiać i podać dłoń. Coś niesamowitego. Aż się powtarzam. I uśmiecham się na samo wspomnienie tego wieczoru. Super!

V. O CIĄGŁEJ MIŁOŚCI DO SERIALI
To się akurat nie zmienia, bo seriale kocham i mam zamiar oglądać je do końca życia. Może napiszę jakiś oddzielny post? Lub kolejną aktualizację serialową... Najlepsze rzeczy, jakie w tym roku wśród seriali, które mnie spotkały, to:
- Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events
- Stranger Things
- Mindhunter
- The Young Pope
- Anne with an E
To tylko nowości, bo kontynuacje musiałabym wymieniać wieki!

VI. O HYDROGRAD
Czyli najnowszej płycie Stone Sour i pierwszej z nowym gitarzystą. Album, którego się bałam, a który mnie zaskoczył. Miałam pisać jego recenzję, ale nie wyszło, więc kilka słów napiszę teraz. Corey Taylor chyba pogubił się trochę w swoich zespołach. "Slipknot to jasność, a Stone Sour -ciemność". Granica trochę się mu zatarła, bo Slipknot gra coraz lżej, a SS kompletnie przeciwnie. Takie jest moje wrażenie. Gubi się tam gdzieś wizerunek przyjemnego, z lekka klasycznego rocka. Summa summarum SS wypada całkiem nieźle, gdy odsuniemy Slipknota na bok, a najlepiej o nim zapomnimy. Bo HYDROGRAD to dobry krążek. "Rose red violent blue (This song is dumb and so am I)" to utwór, który zapowiadał zespół mówiąc, że płyta będzie inna i odkrywcza. Nie jest. Ale ta piosenka owszem. Jest troszkę zabawna i zadziorna, ale to nadal kawał dobrej muzyki, szczególnie w połączeniu z przezabawnym i uroczym teledyskiem. "Fabuless", która album promowała, również jest jednym z lepszych utworów, choć na początku miałam o niej inne zdanie. Choć to utwór wyrwany brutalnie z House of Gold and Bones w lekko slipknotowym stylu, miło się tego słucha, ale dmuchana widownia w teledysku jest... dziwna. I tak to zostawmy.

VII. O PLANACH NA TEN ROK
Nie będę się długo rozpisywać, bo jak znowu nawalę, to będzie głupio.
Chcę zmusić się do czytania. Brzmi brutalnie, ale to chcę właśnie zrobić. Rok temu się udało. Zaczynam naprawdę dobre książki, a nigdy ich nie kończę. Więc to nie jest kwestia męczenia się z jedną, złą książką.
Każdy dzień chcę spędzić z choć jednym rodzajem kultury. Powiedzmy: poniedziałki - wieczór z książką, wtorek - krótki metraż (który ostatnio zaniedbuję) i tak dalej.
Nadal chcę chodzić do kina tak często, jak to możliwe. Jest czwarty stycznia, a ja byłam na 3 filmach. Nie jest źle.
Seriale, książki i filmy obejrzane/przeczytane w tym roku mam zamiar sobie zapisywać, mam nadzieję, że mnie to jakoś zmotywuje!

Póki co to tyle, zapraszam was jeszcze na dzisiejszy (bo już 6 stycznia!) tekst na Nieproszonych mojego autorstwa - Prawda ukryta w fantastyce – Dmitry Glukhovsky
Hejo! 

niedziela, 24 lipca 2016

POLSKA | KFMP #1 - książka, film, muzyka, postać

Hej, hej książkoholicy, filmoholicy i... kulturoholicy!

Ogólnie to wiem, że i tak mam na blogu dużo serii, ale kto mi zabroni, to w końcu mój blog!
No i dla tego zapraszam na kolejną z nich, w której przedstawiać wam będę kulturę innych krajów, taką podzieloną na cztery kategorie: książka, film, muzyka i postać. Nie miałam pomysłu na nazwę, więc jest po prostu KFMP. Bo tak.

Zaczynamy od naszego pięknego, ojczystego kraju (uogólniam, ale w końcu to stąd ludzie mnie czytają), czyli Polski. Ha! Kto by się domyślił?!

KSIĄŻKA

Chyba was nie zaskoczę. Znaczy... na pewno was nie zaskoczę, bo będzie to książka, którą wciskam wam przy każdej możliwej okazji. No. To już wiecie, że będą to "Ostateczni" Henryka Wiatrowskiego [recenzyja]. Genialna, mądra historia w postaci postapokaliptycznego fantasy z lat dziewięćdziesiątych. To dzięki niej zaczęłam czytać fantastykę, mimo że (a może właśnie dlatego, że) płakałam po niej dobre pół godziny. Tę historię już znacie, nie będę więc o niej wiele pisać. Po prostu warto, warto, warto.

  
FILM

Kocham dramaty, i ta informacja nie jest dla was nowością. Ale jeśli jest to dramat psychologiczny, w dodatku z dużą dozą sarkazmu, czarnego humoru i groteski - jestem nadzwyczaj usatysfakcjonowanym widzem. I wszystkie te satysfakcjonujące mnie cechy znajdują się w świetnym "Dniu Świra" w reżyserii Marka Koterskiego, który stworzył film na bardzo wysokim poziomie, który nie dość, że przedstawia realia życia na przełomie wieków, to jeszcze w całej historii naszego bohatera (świetna rola Marka Kondrata, czyli filmowego Adasia Miauczyńskiego, który cierpi na nerwicę natręctw) mamy to, co fabułę czyni dobrą: niespełniony poeta, wielka miłość i mądrość.

   
MUZYKA

Może trochę o niszowej części naszego polskiego przemysłu muzycznego, czyli o metalu. A dokładniej - jednym  z moich ulubionych rodzajów tej muzyki - folk metalu. Bo wielu ludzi zna teraz Percival (genialny, ale nie o nich dziś mowa), a Radogost prześciga ich o kilka kroków. Bardzo profesjonalna, piękna muzyka (tak, tak, kochani, metal może być piękny), świetna oprawa instrumentalna i charakterystyczny, ujmujący wokal. Wszystko to w słowiańskiej oprawie, która nie dość, że dodaje uroku, to i na sercu jakoś cieplej się robi, bo słyszymy tam gdzieś w głębi muzykę jakby wyciągniętą z polskiej wsi.

  
POSTAĆ

Wahałam się, oj wahałam. Ale w końcu stanęło na jednym. Tomasz Bagiński - wiecie już, że dla mnie to magik, choć z zawodu jest tylko (a może aż?) reżyserem, rysownikiem, grafikiem i nieznamwięcejprofesjonalnychsłówtegotypu człowiekiem. Jego piękne, poruszające i wzruszające filmy animowane oraz idealne, #czemuniepuszczajątegowtelewizji zwiastuny. Nie będę o nim się rozpisywać, bo wiecie, ostatnio pisałam post o magii filmów krótkometrażowych [tutaj o], pisałam tam też o samej postaci Bagińskiego. No to indżoj.

 

Mam nadzieję, że podoba wam się koncepcja nowej serii, możecie dawać znać, o jakim kraju chcecie przeczytać następnym razem. Przeczytać i... posłuchać, bo teraz i to możecie, nie ma za co.





sobota, 31 października 2015

Podsumowanie - październik


   Ach, kończy się już październik, cudowny to był miesiąc.
Z góry zaznaczam, że OGROMNIE zazdroszczę każdemu, kto potrafi pogodzić szkołę/pracę, czytanie, oglądanie filmów, chodzenie na zajęcia itd., bo mnie nie wychodzi to za dobrze. Zresztą, przekonacie się o tym już za chwilę. Teatr, szkoła, judo - trochę się tego uzbierało. Ale jako takie rezultaty są. Zapraszam!

KSIĄŻKI
"Rok 1984" George Orwell [recenzja]
"Krótka historia czasu" Stephen Hawking [recenzja]
"Czarna lista" Frederick Forsyth (recenzja wkrótce)
"Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow
Dziś podczas nocy czytania zaczynam "Ostatecznych" Henryka Wiatrowskiego

FILMY 
"Hotel Transylwania 2" [recenzja]
W ramach Retrospekcji - "Combat girls" [recenzja]

WYDARZENIA KULTURALNE
Wernisaż Rafała Borcza "Reszta świata" [relacja]

INNE POSTY
Randka w ciemno book TAG
Be, room, cliff TAG
LBA #2



*Największą popularność zdobyła recenzja "Hotelu Transylwania 2"
*Najwięcej komentarzy pojawiło się pod recenzją "Combat girls. Krew i honor"

W przygotowaniu:
"Czarna lista" Frederick Forsyth - recenzja
Top 5 postaci literackich


Muzyka października: 

 
 


 Jak poszło wam? Też macie problemy z pogodzeniem wielu rzeczy naraz?