wtorek, 7 lutego 2017

AKTUALIZACJA SERIALOWA 2017

 Hej, hej serialoholicy!
Dawno się nie widzieliśmy, co? Dzisiaj nadszedł ten dzień, w którym - naładowana monsterkiem i śmietanowymi pringlesami - zaktualizuję nieco moją serialową listę. No, nie do końca, bo to nie będzie typowe Top 5, a raczej serialowy przegląd mojej ostatniej części życia, która NAPRAWDĘ minęła w większości na oglądaniu seriali. Jakich? Zaraz się dowiecie.

Po pierwsze, odkryłam wreszcie zbawienną moc Netflixa, do którego nie mogłam przywyknąć, a teraz jest moim przyjacielem, którego zabieram mojej siostrze, która za niego płaci. Ale to nic, było miejsce to się zmieściłam. NIE OCENIAJCIE MNIE!

Zacznijmy od seriali, do których wróciłam dosłownie po latach. To było tak, jak z tymi znajomymi, do których piszesz na Facebooku, gdy nie masz z kim wyjść na piwo, bo twoi jedyni przyjaciele robią sobie przerwę od alkoholu. Do rzeczy.

House, M.D.


Chyba każdy choć raz w życiu oglądał House'a. Zgaduję, że w takich okolicznościach jak ja, czyli gdzieś pomiędzy bajkami, Kiepskimi czy innymi serialami, które oglądaliśmy 10 lat temu. Nic nie rozumieliśmy, ale było w sumie śmieszne. Pewnego wieczoru, gdy szczęście życiowe na jakieś kilka minut mnie opuściło, postanowiłam sobie ten serial włączyć, żeby się pośmiać. I po dwóch sezonach (nawet nie zauważyłam, że już w sumie prawie południe następnego dnia) okazuje się, że ten serial ma jednak fabułę i jako dziecko robiło się głupotę oglądając co szósty odcinek. Wciągnęłam się, Hugh Laurie oczywiście bezbłędny (a jaki przystojny!), choć i tak kocham go głównie za genialny cover "Hallelujah I love her so" Charlesa. Serial idealny na każdą porę dnia i nocy.

Gossip Girl


Nikt mnie nigdy nie podejrzewa o choćby znanie tytułu tego serialu. Kompletnie nie rozumiem czemu. Zawsze kręcił mnie świat amerykańskich nastolatków, choć nie potrafię tego wyjaśnić. Nie zazdroszczę im, wręcz współczuję. Może po prostu lubię się śmiać z ludzi, którzy są pewni, że mają wszystko, a w głębi serca są nieszczęśliwi. Znowu odchodzę od tematu. To serial o bogactwie, ale i przyjaźni, miłości i rodzinie. Taka Moda na Sukces tylko u nastolatków. I jest w tym coś fascynującego, coś, co sprawia, że wynajdujesz sobie pupilka i kibicujesz mu przez resztę serialu.

Dobra, przechodzimy do kontynuacji i nowości. I... chyba muszę pisać krócej. Oczami wyobraźni widzę część was śpiącą na klawiaturach.

House of Cards


Moja ulubiona serialowa rodzinka, czyli Frank i Claire Uderwoodowie. Brutalni, bezkompromisowi i nieprzewidywalni. Ramię w ramię dążący do najwyższej możliwej władzy. Ale droga jest kręta i pełna niewygodnych przeciwników. Na dodatek małżeństwo nie jest tworem doskonałym. Czy ucierpi na tym zabójcza koalicja Underwoodów? Możecie być pewni, że amerykański świat polityki i intryg wciągnie was i nie wypuści do czasu, gdy Frank wam pozwoli.

Designated Survivor 


Kolejny serial polityczny, który HOC nie dorasta do pięt, co nie znaczy, że nie nie jest świetny. Kirkman nie jest tak charyzmatycznym prezydentem co Frank, za to kompletnie innym. Szuka rozwiązań idealnych, w których nikt nie ucierpi. Każdego dnia jednak uczy się, że świat polityki wymaga czasem podstępu. Każdy ma jakiś sekret, a gdy go poznasz, stajesz się jego właścicielem. Na dodatek trzeba rozwiązać sprawę zamachu, w którym zginął prezydent wraz z całym Gabinetem. Oprócz jednego kongresmana. Wiecie już pewnie, jak bardzo kocham seriale polityczne i politykę w ogóle. Czekam więc z niecierpliwością na drugi sezon, nie mogąc się doczekać kolejnych tajemnic polityki i rozwiązania zagadki morderstwa.

 Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events


Filmweb klasyfikuje go jako film familijny przygodowy. Ja zaryzykowałabym stwierdzeniem, że mamy do czynienia ze świetną czarną komedią. W każdym razie - nie dawałabym tego do obejrzenia nawet dzieciom znienawidzonej byłej sąsiadki (pozdrowienia dla tej głupiej blondyny). Chociaż...
Historia trójki dzieci, których rodzice giną w pożarze zostawiając im [dzeciom] jedynie ogromny majątek. Violet, Klaus i Sunny trafiają pod opiekę Hrabiego Olafa - niespełnionego aktora, który pragnie zgarnąć ich spadek. Całą historię opowiada Leony Snicket, którego GENIALNIE kreuje Patrick Warburton. No po prostu stworzył moją ulubioną postać w całym serialu i czekam tylko na jego anegdoty i historie. Poza tym, czołówka serialu jest moją ulubioną! Posłuchajcie jej koniecznie, bo jest cudna!


Na dziś to wszystko, bo kolejna część czytelników nabiła guza na czole. Nie pisałam o takich oczywistościach jak Wikingowie, bo ci znaleźli się w moim zestawieniu Top 5 seriali, które również muszę zaktualizować, bo wstyd mi, gdy na nie patrzę. No, to polecam zapoznać się z każdym z tych seriali, a nuż okaże się, że i wam się spodoba!
Hejka!