piątek, 15 stycznia 2016

"W pułapce dzieciństwa" Josélito Michaud


   Tak długo mnie nie było, a na dodatek wracam z bardzo dziwną książką. Dziwną pod wieloma względami, a tym najważniejszym jest to, że autor chyba nie był pewien o czym pisze. Ale o tym później. Owijam się w kocyk i zabieram za recenzję.

Tytuł: W pułapce dzieciństwa
Tytuł oryginalny: Dans mes yeux a moi 
Autorstwa: Joselito Michaud
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron w wydaniu: 284






   Wydaje się czymś oczywistym pisanie poważne o poważnych sprawach. Jednak Michaud odchodzi od tej zrozumiałej koncepcji. Niestety zupełnie niesłusznie. Są granice, których przekraczać się nie powinno, a które Kanadyjczyk przeskoczył z hukiem. Zacznijmy jednak od początku.

Już na okładce zostajemy poinformowani, o co w całej książce chodzi. W zasadzie opis to "okładkowy skrót", jednak naprawdę wiele mówi o fabule powieści. Jest to mianowicie historia Oliviera, który w chwili rozpoczęcia akcji ma lat siedem. Jest to dziecko dojrzałe jak na swój wiek. Zaryzykowałabym nawet stwierdzeniem, że zbyt dojrzałe. Często wypowiadane przez niego słowa są bardzo sztucznie dobierane, nie ma bowiem możliwości, by tak małe dziecko było skłonne do tak poważnych przemyśleń, nawet po wielu przeżyciach. Nie zmienia to jednak faktu, iż historia chłopca jest naprawdę dramatyczna. Jego życie to ciągłe przeprowadzki do coraz to nowych rodzin zastępczych. Ukojenie i pocieszenie znajduje Olivier w swoim pluszowym misiu, którego otrzymał od swej biologicznej matki. Trafia w dodatku do rodziny, w której atmosfera nie pozwala na rozwój dziecka, które bite jest przez pijanego opiekuna. Tam jednak doświadcza wielu ważnych w życiu wartości. Niedługo potem zaczyna odkrywać tajemnice swojego życia, które wiążą się z wieloma bolesnymi wspomnieniami.

Trudno jest pisać złe rzeczy o takich historiach. Nie możemy jednak dać się zwieść smutnym losom Oliviera. Same w sobie wydarzenia wywołują w nas współczucie i żal, jednak Joselito Michaud opowiedział je w sposób, którego wręcz nie da się przetrawić. W stylu pisarskim autora w ogóle nie da się wyczuć żadnych emocji, słowa są puste, bezduszne. Trudno określić, czy nie jest to po prostu brak umiejętności tłumacza, jest to przecież możliwe. Nie zmienia to jednak faktu, że książce brakuje duszy i serca, a to główne składniki dramatycznych historii. Bardzo nieudana próba wzruszenia czytelnika.

Plusy:
+ książkę czyta się szybko dzięki konstrukcji krótkich rozdziałów
+ historia opowiedziana z perspektywy dziecka
+ poruszone zostały ważne i wciąż aktualne tematy

Minusy: 
- dramatyczna historia napisana bardzo słabym językiem
- przypisanie dziecku wielu cech i myśli, których w żaden sposób nie mógł posiadać
- nie wywołuje żadnych emocji

Moja ocena:
5/10