poniedziałek, 22 lutego 2016

Czy trzeba lubić klasyki?




  Przyznajcie, ile razy zostaliście oskarżeni o negatywną opinię tego, co jest przecież kultowe, więc trzeba to lubić? Mnie zdarzało się tak często. Czasem w formie bezpośredniego zarzutu, a czasem w grzeczniejszej formie próbującej mi udowodnić, że film (bo o filmach będę dziś pisać) jest dobry, tylko ja go nie rozumiem, albo "hejtuję" dla samego "hejtu". Pod każdą prawie słabą oceną przy typowych klasykach na filmwebie znajdziemy zarzut właśnie lub pytanie: "a może wytłumaczysz co ci się nie podobało? :)".

Przeanalizujmy więc kilka komentarzy tego typu. Posługiwać się będę wypowiedziami spod filmu "Ojciec chrzestny", a dokładniej spod oceny "4/10".



No cóż. Wyżej mamy typowy przykład: psychofan filmu, który najwyraźniej sam nie wie dojrzał do oglądania tegoż filmu. Narzucanie własnej opinii bez poszanowania dla tej przeciwnej. Ten komentarz mówi sam za siebie.



Tu - podstawówkowe przedrzeźnianie innych. "Nie podoba ci się to? Głupi jesteś i trochę mi cię szkoda, bo pewnie wolisz jakieś gnioty. Tak tylko twierdzę, bo skąd mam wiedzieć?"

Oczywiście nie zapominajmy, że własną opinię należy uzasadnić, jeśli chcemy być fair wobec samych siebie. Nie oznacza to, rzecz jasna, tłumaczeniem się wszystkim innym forumowiczom ze swojego gustu, ale tłumaczeniem tego sobie samemu. Chyba że piszemy opinię "Głupie. 1/10". Jeśli już piszemy uzasadnienie, zadbajmy o nie. Tu wstawiam wam link do oceny "3/10" tego samego filmu [klik!]. Mamy tu:
  • Subiektywną ocenę adekwatną do naszego zainteresowania filmem
  • Wytłumaczenie i uzasadnienie tej oceny
  • Przytoczenie pozytywów filmu; nie dostał oceny najniższej, a więc musiało być coś, co się podobało
  • Brak obrażania i krytykowania tych, którzy film ocenili inaczej; to jest nasza opinia i na niej powinniśmy się skupić 
To chyba główne zasady oceniania filmów na forum. Nie ma czegoś takiego jak film doskonały i dla każdego. Każdy człowiek myśli w inny sposób, każdy ma prawo mieć inne zdanie. Pamiętajmy, że to, co podoba się większości, nie zawiera w sobie głosów wszystkich. Ocena ogólna może wynosić "8,7", ale to przecież nie 10. Nie znajdziemy żadnego o takiej ocenie, bo nawet wielkie giganty kinematografii nie mają samych zwolenników.

By nie być gołosłowną, podam kilka tytułów, za których mnie zlinczowano i tych, które znacznie różnią się od opinii większości.
  1. Ojciec chrzestny 6/10 (tak, nawet to)
  2. Titanic 3/10
  3. Dziecko Rosemary 4/10
  4. Zmierzch 1/10
  5. Gwiazd naszych wina 2/10
 Jak widać - temat niby oklepany, a wciąż w pełni aktualny.
 A wam zdarzyła się sytuacja, w której zostaliście oskarżeni za "beznadziejny gust" i nieznajomość tematu? Jakich filmów to dotyczyło?