wtorek, 9 lutego 2016

"Gildia Magów" Trudi Canavan - recenzja


 Sara czyta fantastykę! Co się stało? Po przeczytaniu Ostatecznych jakoś się do tego gatunku zaczęłam przekonywać. Uległam też namowom mojego trenera, od którego Trylogię Czarnego Maga dostałam. Okazało się, że i on czytał Ostatecznych, jak wspomniał, zanim jeszcze przyszłam na świat. Seria ta miała służyć za narzędzie przeciw nudzie w szpitalu, ale... w szpitalu nie byłam. No, to nic. Pierwsza część przeczytana i zamierzam o niej opowiedzieć.

Cieszę się, że właśnie te książki wybrał dla mnie trener. Chciał przekonać mnie do fantasy i przyznam szczerze, że się chyba udało. Do miłośniczki magii i dziwnych, fantastycznych zdarzeń mi trochę brakuje, ale jestem na dobrej drodze.

Streszczając po krótce fabułę -  Podczas corocznych, przeprowadzanych od lat wielu Czystek na ulicach, przydarza się niespodziewana rzecz: dziewczynie ze slumsów udaje się pokonać magiczną barierę ochronną Maga. Obok Sonei, bo o niej mowa, dzieje się coś gorszego - młody chłopak płonie od zaklęcia Magów, którzy uznali go za posiadacza umiejętności magicznych. Tylko Rothen, starszy mag-alchemik, zauważa prawdziwego sprawcę zamieszania. Dziewczyna musi uciekać, a magowie rozpoczynają poszukiwania, bo dzika magiczka prędzej czy później zniszczy całe miasto i siebie samą.

Pierwsze strony szły mi opornie. Nie byłam przekonana do dziejących się akcji, poszukiwania Sonei trochę się ciągnęły. Jednak od czasu schwytania jej, zabrania do Gildii - szkoły magów i rozpoczęcia nauk, akcja nabiera tempa i czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.

Poza tym... mam pierwszego książkowego męża. Rothen jest... odrobinę starszy, ale to człowiek o tak niesamowitym usposobieniu, ze nie sposób nie uśmiechać się razem z nim. Ja się uśmiechałam, hm. Ogólnie bohaterowie GM mają bardzo ciekawie rozbudowane charaktery. Moim ukochanym jest, już wiecie, mistrz Rothen. Przemiły, przezabawny, przeuroczy alchemik. Zaraz po nim mistrz Dannyl, który jest takim "fajtłapą", choć bardzo mądrym i inteligentnym. Jest ogromnie śmieszny, lecz w pozytywnym znaczeniu. Poza tym, stworzony świat magów i ludzi jest naprawdę wspaniały. To trochę jak Harry Potter w bardziej realnym (pomijając magię) i przystępnym świecie, przez co czujemy się w akcję wciągnięci do reszty. Ja razem z bohaterami uciekałam, wstrzymywałam oddech i wytężałam umysł szukając w nim swojego pokoju z magią. Cóż, chyba nie jestem magiczką.

Może doszukuję się dziwnych interpretacji i przesłań, ale ta książka jest bardzo mądra. Mimo ewidentnie odległych czasów, tak wiele znaleźć z nich można w świecie dzisiejszym i obecnym. Różnice między poszczególnymi warstwami społecznymi, powielane przez ludzi stereotypy. Jak już kilka z was zauważyło, lubię książki z przesłaniem, a ta do nich zdecydowanie należy. Teraz zaczynam drugą część, ale jak na razie polecam Gildię Magów serdecznie.

Trenerze, mimo że tego nie czytasz, dziękuję!

Moja ocena:
8/10