wtorek, 28 czerwca 2016

KultuSarnie na Youtube!

  Hej, hej wszyscy czytający mojego bloga!
Jak domyślać się możecie po tytule posta - założyłam kanał na Youtube! Wiem, jak dużo osób to teraz robi, ale co mi tam! Będę mogła sobie gadać ile będę chciała, a może nawet kogoś to zainteresuje?
Od razu mówię, że bloga nie zamierzam opuścić, wciąż jest moim priorytetem, a filmy pojawiać się będą, gdy tylko postanowię przekazać coś, co w piśmie jest mniej przekonywające. Dlatego nie martwcie się, tylko subskrybujcie, bo tam będziecie mieli niejako dostęp do materiałów dodatkowych, które na blogu się nie pojawią.
No, to tyle. Trzymajcie się ciepło (ale nie za ciepło, i tak jest mega gorąco!) i na próbkę macie pierwszy film:



Hejo!

piątek, 24 czerwca 2016

Zastój czytelniczy?

Hej, hej książkoholicy!  (dziś nie daję akapitów, bo mi się nie chce)

W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment...

To brzmi jak początek mowy zaręczynowej z tandetnego romansidła. Zmieńmy to trochę:

Bywa u mnie czasem tak, że książkę pochłaniam w jeden wieczór. Ale zdarzają się też takie dni, może nawet miesiące, gdy przeczytanie jednej zajmuje mi nawet do trzech miesięcy (tak, to możliwe).  Miałam tak w przypadku "Metra" no i ten okres trwa u mnie do dziś. Więc, no, długo.

Powodów może być kilka: czytam ostatnio same dobre i mocne książki, często jedna jest tak niesamowita, że nie dość, że kolejna jej nie dorównuje, to na dodatek nie mogę się po tej pierwszej pozbierać. Może też być tak, że jestem po prostu leniwa. No bo w sumie kogo by oszukiwać - jestem. Ale wątpię, by było to tym tajemniczym powodem, w końcu książki to moja pasja, moja pierwsza i największa miłość.

Piszę to dlatego, że mało u mnie recenzji ostatnio. Męczę (chyba złe słowo, bo książka świetna) teraz "Nowy, wspaniały świat", a skończyć jakoś nie mogę. Wieczory zajmował mi "Takeshi. Cień śmierci" Kossakowskiej, ale poddałam się po trzech czwartych (a może jednej trzeciej?) i nie mam zamiaru tego kończyć. Taka już jestem, czytam po dwie, trzy, ostatnio nawet cztery książki jednocześnie i - o ile nigdy nie jest to dla mnie problemem - w czasach "kryzysowych" nie jest to proste. Ale biorę się za siebie, kończę Huxleya i zabieram się za "Dzielnicę obiecaną" Majki. Będę was męczyć Glukhovskym, trudno, jakoś wytrzymacie! Potem kolejny klasyk, bo (fanfary) wypożyczyłam wreszcie... "BLADE RUNNERA". Tak, wiem, nie ma czym się chwalić, powinnam przeczytać parę ładnych lat temu, razem z Huxleyem, Sapkowskim, Tolkienem i innymi Potterami. Ale co zrobić, że nie mogłam na fantasy patrzeć? Klasykę więc zamierzam nadrobić. Tym bardziej, że...

Zbliża się kolejna edycja BookAThonu! Na dzień dzisiejszy znanych jest pięć wyzwań, a ja z niecierpliwością czekam na następne! Jeśli chcecie wziąć udział lub dowiedzieć się, czym w ogóle jest, klikajcie TUTAJ!

Jutro spodziewajcie się trzeciego już Interpretacyjnie, bo pojawi się coś MOCNEGO. Potem jakaś recenzja (nie wiem, czy recenzować Huxleya, może stworzę nową serię dla takich klasyków?) i kolejne, drugie, "Nie wiem, to się wypowiem"!

Wybaczcie więc i czekajcie, bo ten tydzień przebiegać będzie super, bo wiecie, jak kocham krótkie metraże.

sobota, 18 czerwca 2016

D. Glukhovsky "Witajcie w Rosji" - śmiać się czy płakać?

   Hej, hej książkoholicy!
Znowu dawno mnie nie było, ale miałam powody, obiecuję! W zamian wracam ze świetną książką i dla mnie zupełnie inną - zbiorem opowiadań. I to nie takich zwykłych, o nie! Jest to kilkanaście parabolicznych opowiastek o współczesnej Rosji widzianej oczyma młodego pisarza, dziennikarza i, oczywiście, Rosjanina.

 
Książkę czytałam w drodze na Big Book Festival, czytało się ją świetnie. Poszło szybko, wciągnęła jak mało co. Na pewno miał na to wpływ format, bo każde opowiadanie jest indywidualną historią, która porusza inny temat. Wszystko jednak opiera się na głównym temacie, którym jest (uwaga, zaskoczę was) Rosja. Kraj niezrozumiały nie tylko dla nas, ale i dla samych mieszkańców. Państwo, które żyje własnym życiem, a zasady są tylko literami na kilku ważnych papierkach. Etyka? Co to takiego?
- Czyżbyście nie mogli sobie pozwolić na sumiennych robotników z Niemiec?
- Moglibyśmy, dlaczego mielibyśmy nie móc... Myśleliśmy nawet o tym. Ale oni chleją tyle piwa, wątroby mają do niczego.
Glukhovsky uogólnia, ironizuje, wyolbrzymia. Bo to jest satyra, na dodatek w klimacie sci-fi, nie można brać tego dosłownie. Nie zapominajmy jednak, że satyry to nie tylko sarkazm i żarty. To też rodzaj prawdy ukazanej w komiczny i lepiej dostępny sposób. 
[...] telewizor to okno na inny świat. Na czarodziejską krainę po drugiej stronie lustra. Wszystko jest tam bardzo, ale to bardzo podobne do tego, co u nas, tylko inne. Tam wszyscy ludzie są szczęśliwi i wszystko się wszystkim udaje. I pieniędzy wszystkim starcza.
Znajdzie się tu opowieść o dążeniu do sławy, o wartości pieniądza, o korupcji i wszechobecnej propagandzie. Ale nie tylko. Witajcie w Rosji niejako streszcza w sobie cały kraj, wyciska z niego esencję i podaje nam na papierze. Gdy uświadomimy sobie, że w sumie to autor ma rację, nie jesteśmy pewni, czy mamy się śmiać czy płakać. Bo Rosjanie to ludzie tacy jak my, tylko ukształtowani przez inny system. Ale i do nas może on trafić. Wtedy będziemy dokładnie jak oni. Przed tym właśnie Glukhovsky nas ostrzega.

  
To już moja trzecia książka tego pisarza. Idę kompletnie nie po kolei, ale robię to, czego Glukhovsky chce - poznaję jego twórczość nie tylko poprzez najpopularniejsze Metro, odkrywam świat jego oczami. Zazdroszczę mu swoją drogą tej łatwości pisania o rzeczach ważnych w tak interesujący sposób. Pod przykrywką zwykłej, nawet zabawnej historii przemyca nam wiele prawd, w dodatku jego książki to gatunkowo fantasy czy science fiction, a to już w ogóle majstersztyk. Kocham tego gościa i przeczytam wszystkie książki, które wyszły i dopiero wyjdą spod jego pióra (albo klawiatury). Nie dość, że człowiek-orkiestra, to w dodatku wszystko, czego tknie, zmienia się w dzieło sztuki.

A Ojczyzna (...) jest jak kobieta. Kochasz inną, znaczy zdradzasz tę pierwszą.
Będę się powtarzać, ale brak mi epitetów na tego człowieka i jego książki. Nieprzewidywalne i zabawne historie, prawda ukryta za każdym opowiadaniem, świetni bohaterowie i prosty, swojski język. Dodatkowe uszanowanka kieruję w stronę niesamowitego rysownika (Vasily Polovtsev - w życiu nie przeczytam i nie odmienię twego nazwiska, ale przybijam żółwika, jesteś geniuszem) i tłumacza, któremu ufam jak nikomu, że pisze, jak trzeba.

Moja ocena: 10/10 - nie jestem obiektywna co do Glukhovskiego. Ale mogę. Bo to mój blog. Pff.
Wiele słyszeliśmy o tym, że ludzkie życie jest bezcenne. Ale to nie tak - wszystko ma swoją cenę.
Geniusz, kocham go, ale zabiję, bo zrezygnował z Big Book Festiwalu.
No dobra, nie zabiję.
Bo to już chyba groźba karalna.
No więc po prostu jest mi bardzo przykro i smutno.
Przyjeżdżaj!!!

czwartek, 9 czerwca 2016

🎂 KONKURS - PIERWSZE URODZINY BLOGA 🎂

  Hej, hej! Już w sierpniu pierwsze urodziny bloga KultuSarnie! ♥ Nawet nie wiecie jak się cieszę, bo bałam się, że nie dam rady pogodzić bloga z resztą życia, a raczej odwrotnie. Ale jestem tu dalej!

W sierpniu napiszę o rocznicy więcej, teraz zapraszam was na konkurs, który trwać będzie do sierpnia, więcej szczegółów niżej.

Nagrody:
Do wygrania będą książki (nowe!), które są ważne dla mnie i wydaje mi się, że przypadną wam do gustu :)
Oto lista:

Futu.re - D. Glukhovsky (recenzja)
Ostateczni - H. Wiatrowski (recenzja)
Czas żniw lub Zakon mimów - S. Shannon (recenzja tego pierwszego)
Pachnidło - P. Suskind (recenzja)
Sekretne życie pszczół - S.M. Kidd (recenzja)
Rok 1984 - G. Orwell  (recenzja)
Metro 2033, 2034 lub 2035 - D. Glukhovsky (recenzja pierwszej części)
dowolna część Młodego Samuraja - C. Bradford
Nowy, wspaniały świat - Huxley
Porwana pieśniarka - D.L. Jensen (recenzja)
Grimm City. Wilk! - J. Ćwiek (recenzja)

Zasady konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, jako autorka bloga KultuSarnie
2. Konkurs organizowany jest dla moich czytelników/obserwatorów
3. Zastrzegam sobie prawo do odwołania go, gdy zgłoszeń będzie mniej niż 15
4. Konkurs trwa od 06.06.2016 do 20.08.2016
5. Zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie; każdy może wysłać jedno zgłoszenie i wybrać jedną książkę. Gdy wylosowany nie zgłosi się po odbiór nagrody w ciągu 3 dni lub nie spełnił wszystkich wymagań, powtarzam losowanie.
6. By wziąć udział w konkursie należy:
  • być publicznym obserwatorem bloga KultuSarnie
  • napisać w komentarzu tytuł książki, którą chce się wygrać, swój email (możecie polecić przy okazji jakąś książkę!) i link do baneru (lub nazwę instagrama, gdy tam go umieścicie)
  • na swoim blogu, facebooku lub instagramie zamieścić publiczną informację o konkursie razem z linkiem lub wstawić baner przekierowujący do tego posta (opcjonalne, choć dodaje jeden głos)
Wzór baneru konkursowego; wstawiając go na bloga/facebooka/instagrama otrzymujecie dodatkową szansę wygranej
7.  Wysyłka tylko na terenie Polski!


Wzór zgłoszenia:

Wybieram:
Email:
Baner:
Polecam ci:


Super, że jesteście i w ten skromny sposób chcę się wam za to odwdzięczyć. Mam nadzieję, że zostaniecie jeszcze dłużej!

Trzymajcie się!

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Dokąd zmierza to fantasy? | Nie wiem, to się wypowiem #1

  
  Kolejna seria na blogu, po prostu szaleństwo! Ale chcę poruszyć pewien temat, a myślę, że znajdzie się ich więcej, także...

Hej, hej, książkoholicy! Tym razem do was, choć seria odnosić się będzie czasem i do filmów. Koniec zbędnego pytlowania, zabieram się za główny temat.

Od czego się zaczęło?

A no trudno powiedzieć. Bo przecież z jednej strony mitologii trudno fantastyką nie nazwać, ale z drugiej... Ludzie w to naprawdę wierzyli. Ale nie wszyscy. Istnieli twórcy, którzy w swoich dziełach zawierali wątki mitologiczne, a gdzieś tam w środku wyśmiewali się z tych, którzy myślą, że bogowie, herosi i inne demony istnieją (znaczy tak słyszałam). Potem pisarze zaczęli wymyślać historie o zaginionych lądach i światach, lecz fantastyka odbierana była jako dzieło dla dzieci wyłącznie, no co zrobić.
Dorosłym nie uśmiechało się czytanie o jakichś smokach, potworach o czymś nierealnym. Zabawne, bo jednym z takich "dorosłych" byłam ja. Nie mając za sobą ni jednej książki fantasy, oceniałam gatunek bardzo negatywnie. Aż śmieję się z tej przeszłej mnie.
Myślę, że sporym przełomem były, na świecie, opowieści typu "historii alternatywnej" i fantastyka postapokaliptyczna, których dzieci nie rozumiały, a dorosłym uświadamiały niszczycielską siłę postępu. Tak oto fantastyka zaczęła uczyć, a przekonali się do niej i starsi czytelnicy.
W Polsce granicę tę stanowiły chyba książki Sapkowskiego, które przez ciekawą historię (no ja nie czytałam, ale w końcu "nie wiem, ale się wypowiem"), a także bezpośredniość i wulgarność przyciągnęły starszych odbiorców.

Postapokalipsa - uczy i straszy

No tak. Bo chyba najbardziej przerażająca się staje, gdy uświadamiamy sobie, że żyjemy na granicy. Granicy między naszym światem, a niszczycielską wojną. Bo, jak określiła Zofia Nałkowska, "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Bo każda broń, jaka może zagrozić całemu światu, powstała przy użyciu ludzkich dłoni. I wiecie, to właśnie pokochałam w Ostatecznych. To, że Wiatrowski pokazuje jak jest. Nie tylko jak być może, bo to powieść tak uniwersalna, że dopasujemy ją i do naszych czasów. Płakałam na koniec, ale nie dlatego, że stało się coś złego. A dlatego właśnie, że dotarło do mnie, że to przecież stało się przez ludzi. Przez ich chciwość i nienawiść. I przychodzi potem takie uczucie, taka myśl, że jesteśmy częścią tego społeczeństwa i nie chcemy się z nim w tej chwili utożsamiać. Bo boli to, że jesteśmy gdzieś w głębi tacy sami.

Młodzieżowa fantastyka pokazuje, czym jest progres 

Pamiętam, jak zawsze narzekałam na wszystkie młodzieżówki. A to że nudne, to że płytkie i bez żadnej wartości. No bo tak przez długi czas było. Jakaś zwykła dziewczyna zakochana w wampirze, albo nagle odkrywająca tajemniczą krainę. Nudne jak flaki z olejem (znaczy ja flaki szanuję, ale wiecie, tak się mówi), a i tak dużo osób to czyta. No i w ten sposób zniechęciłam się do literatury młodzieżowej. Jednak coś zaczęło się zmieniać. Powstały książki takie jak Gildia magów Trudi Canavan, Porwana Pieśniarka Jensen czy genialny Czas Żniw Shannon. Wszystkie z nich to serie, a mnie do serii przekonać nie jest łatwo. Jednak zaczęło się dawać młodzieży coś, co nie jest typowym odmóżdżaczem, ale książki, nad którymi warto się zastanowić, które niosą niebanalne przesłanie i - mimo że często poruszają te same tematy i ogólnie mają podobne fabuły - są oryginalne i zostają w pamięci na długo.



Cieszę się, że fantastyka obiera taki kierunek, gdy zamiast wymyślania niestworzonych i nic nie wnoszących historii, przenosi nas ona w światy odrealnione, a jednak często tak bliskie. Teraz każdy może znaleźć coś dla siebie, nie tylko dzieci, które lubią dopowiadać własne rozdziały i śnić o smokach i czarodziejach.

Bo ten gatunek jest czymś niesamowitym. Szczególnie teraz, gdy czasy mamy trudne i potrzebujemy czasem mocnego kopa w tyłek. Fantasy nie traci na swej aurze niesamowitości i magiczności, ale zaczyna nieść za sobą coś więcej niż tylko puste historie o niesamowitych istotach.

Do zobaczenia na Big Book Festival!

  Hej, hej, książkoholicy!

Czerwiec trwa w najlepsze, a to oznacza, że wielkimi krokami zbliża się warszawski Big Book Festival!
Hasło tegorocznej edycji to "Wielka ucieczka", więc szybciutko zbieram się do szybkiego opisania moich planów na tę edycję.

Zakochałam się w tym plakacie!


Na BBF jadę po raz pierwszy i nie mogę się już tego doczekać! Niestety nie dam rady być w dzień pierwszy, bo do Warszawy przyjeżdżam dopiero w sobotę po godzinie 12. Przedstawiam wam więc mój osobisty program Big Book Festivalu.

11.06 - sobota

16:00 - SALON  "Książka, która zmieniła świat" - Stworzona przez Adolfa Hitlera podstawa ideologii nazistowskiej to jedna z najgorzej napisanych książek w historii. Jak stała się bestsellerem i przyniosła autorowi fortunę wyjaśnia Bogusław Wołoszański.

18:00 - SALON   "Piekło hipsterstwa" - Zaglądamy w duszę hipstera. Kim jest ten estetyczny opozycjonista bez etatu, rowerzysta i psiarz popijający prosecco, a od niedawna chodzący na demonstracje? Czy to moda stała się postawą, czy odwrotnie? Karolina Korwin-Piotrowska ciągnie Kubę Wojtaszczyka za język.

20:00 - NAMIOT  "Samo zło" - Autentyczne cierpienie, udokumentowane zbrodnie, o których lubimy czytać po latach, ale gdy się dzieją - odwracamy oczy. Jak zmienia się poskie zło i co mówi o nas? Tomasz Sekielski rozmawia z Łukaszem Orbitowskim, Justyną Kopińską i Przemysławem Semczukiem.

12.06 - niedziela

11:00 - AMFITEATR  "Sanatorium literackie" - Sprawdź, który fragment „Czarodziejskiej góry” najszybciej cię wyleczy. Pięć nastrojów i pięć kuracji. Czyta Przemysław Bluszcz, słuchanie tylko w pozycji leżącej.

12:00 - NAMIOT  "Noc dyktatora" - O nieistniejącym testamencie Kaddafiego i otchłani po terrorze. O tym, jak się kocha, żyje i tęskni w cieniu fanatyzmu mówi Piotrowi Kieżunowi pisarz algierski i krytyk religijnej nienawiści – Yasmina Khadra.

14:00 - TARABUK   Warsztaty pisania recenzji z Romanem Kurkiewiczem

16:00 - AMFITEATR  "Turniej niewiedzy o Henryku Sienkiewiczu" - Zabawa dla fanów i niezorientowanych. Co o wiemy o najpopularniejszym polskim pisarzu, a co nam się tylko wydaje? Dowcipne pytania, łamigłówki, nagrody i emocje rodem z „Wielkiej Gry“. Pytają eksperci - Ryszard Koziołek i Jolanta Sztachelska. A Jerzy Bralczyk i Michał Ogórek szukają prawidłowych odpowiedzi wraz z publicznością. Prowadzi z klasą - Agnieszka Obszańska.




Pełny program znajdziecie  t u t a j.
Wybieracie się?

niedziela, 5 czerwca 2016

RECENZJA "Czasu żniw" - duchy, czerwony kwiat i nowa rzeczywistość

  Nie lubię, gdy nie wiem od czego zacząć. To jest zawsze najtrudniejsze. Odpalam playlistę autorki i próbuję sklecić kilka zdań.

   
  Muszę przyznać, że jest to książka niesamowicie inteligentna. Samantha Shannon od podstaw stworzyła cały świat - razem z jego polityką, prawem, mentalnością ludzi. Poza zwykłymi ludźmi, po świecie krążą też tacy, którzy mają kontakt z zaświatami. Zostali oni sklasyfikowani, autorka utworzyła [no, znaczy... Jax stworzył] diagram przedstawiający siedem klas jasnowidzenia, wraz z nazwami potocznymi, wyjaśnieniem i charakterystycznym dla każdej z nich "zachowaniem".

  
   Koniecznie zwracam uwagę na wykreowanie postaci, bo jest to majstersztyk. No aż słów podziwu brak. Są bohaterowie, których się kocha (PS. mam nowego męża; Arcturus, zabierz mnie do Magdaleny, będę wiernym sługą, obiecuję!) i nienawidzi, choć nie każdy może być tym, kim wydaje się na początku.
I tu przechodzimy do kolejnej świetnej rzeczy. Do łamania stereotypów i uczenia, że nie można nic ani nikogo oceniać po pozorach. Bo może okazać się, że największy wróg stanie się przyjacielem, a zdrajca - wybawcą. Zwroty akcji są tu bowiem czymś przemyślanym (wracamy do tezy o inteligencji książki) i naprawdę zaskakującym, czymś, czego się nie spodziewamy.
- Masz periorbital haematoma.
- Co?
- Podbite oko.
  No i ta tajemniczość. Do samego końca trzymani jesteśmy w niepewności. Podczas czytania powstaje wiele pytań, a na odpowiedzi musi przyjść właściwy moment. Dlatego nie ma co się zamartwiać, gdy na początku czujemy się zagubieni w tym całym świecie. Niedługo dowiemy się o nim więcej i będziemy bez przeszkód go przemierzać. Pomaga to w utożsamieniu się z główną bohaterką, Paige, wejściu w jej sytuację. Bowiem i ona, trafiając do Szeolu I, nie miała pojęcia, co dzieje się dookoła, póki nie zdobyła odpowiedzi na pytanie, które pomogą jej tam przetrwać.
Rozmawiamy dopiero od dziesięciu minut, Paige. Postaraj się nie wyczerpać całego swego sarkazmu na jednym wydechu.
  Kolejną część chwycę podczas tegorocznego, lipcowego BookAThonu (pierwsze zadanie - "Wakacje z duchami") i szczerze nie mogę się doczekać, bo jestem bardzo zaciekawiona, jak potoczą się dalsze losy Paige, zakończenie zdradza bowiem mało, a liczę na godne następstwo Czasu żniw.
- Niech cię piekło pochłonie.
- Ja już istnieję na poziomie piekła.
- Istniej na tym, który jest jak najdalej od mojego.

  I teraz mały komunikat do wydawnictwa SQN, które książkę w Polsce wydało.
Po pierwsze, kilka podziękowań. Bo należą się one za zachowanie oryginalnej okładki, wyjaśniające wiele posłowie, w którym tłumaczone są wszystkie zabiegi translatorskie, no i za zachowanie oryginalnego tytułu w formie pewnego rodzaju podtytułu. Wiadomo, że nic w języku polskim (mimo że piękny i prawie doskonały) nie odda oryginalnego znaczenia, więc pozostawienie go oddaje wiele angielskiej grze słownej.
Pozwolę sobie jednak zauważyć, że korektorzy zaniedbali nieco pracę, bo błędów jest co nie miara.
 Ale ponieważ oceniam książkę, nie przekład na język polski, nie może być inaczej.

Moja ocena: 8/10 - za przemyślany świat, zwroty akcji, tajemnicę i bohaterów. Ale i za to, że są książki, którym Czas żniw w mojej ocenie nie dorównuje. A muszę być sprawiedliwa.
Nadzieja to jedyna rzecz, która może jeszcze wszystkich nas ocalić.
    Dziękuję serdecznie Paulinie, która pożyczyła mi tę książkę. Swoją osobistą wersję kupię na pewno, lecz poczekam na część trzecią. Bowiem okładki mogą ulec zmianie, miejcie to na uwadze, jeśli nie macie własnego egzemplarza.